Ekonomiczne wakacje całą rodziną

I mamy już czerwiec! W zasadzie za kilka tygodni (choć ja odliczam je już od maja) rozpocznie się długo wyczekiwany sezon urlopowy.Wiem, że każdy z Was ma dzieci w innym wieku i inną ich ilość, więc ciężko doradzić wszystkim i to dobrze, ale ostatnio przekonałam się, że warto spędzić czas w… Borach Tucholskich. Plan na ekonomiczny wyjazd jest taki – pakujecie się w pociąg, kupujecie tak zwany bilet rodzinny, macie ze sobą namiot, a potem w Borach w kilku miejscowościach po prostu szukacie gospodarza, który za litr wysokoprocentowego napoju przyjmie Was na swoje pole dosłownie z otwartymi rękami! Wiem, że takich miejscowości jest w Borach całkiem sporo, nam ostatnio udało się spędzić ten “bożocielny” weekend właśnie w taki sposób w miejscowości Szlachta. I co więcej – chętnych, do których moglibyśmy przyjechać w kolejne weekendy nie brakowało!

A na koniec jeszcze jedna rada, która została w pewien sposób zainspirowana przez mojego dobrego kolegę… Skarżył się on, że wyjazd całą rodziną zagranicę jest dla niego tak kosztowny, bo zawsze “zaśpi” z wymianą pieniędzy… Nas i tak nie stać na zagraniczne wyjazdy, ale dla tych, którzy o tym myślą przygotowałam dzisiaj mały przegląd po – powiedzmy “rynku walutowym” i informacje mam na szczęście dobre. Zazwyczaj Euro w miesiącach przedwakacyjnych szło do góry i każdy pluł sobie w brodę, że nie zakupił waluty kilka tygodni wcześniej. Tym razem możecie jednak być spokojni, złotówka ciągle jest silna, a zmiany kursów głównych walut są naprawdę nieznaczne… Dzisiaj rano za jedno euro trzeba było zapłacić cztery złote i szesnaście groszy. Przyznajcie, że w porównaniu do cztery pięćdziesiąt – co pamiętam sprzed kilku miesięcy – w tym roku na wakacjach będziecie mogli pozwolić sobie na więcej… Nieco spadł także brytyjski funt, choć tutaj to ciągle pięć złotych i sześćdziesiąt sześć groszy – na Wyspach więc drożyzna jak zawsze. Frank ciągle poniżej czterech złotych – no ale jeżeli ktoś jedzie do Szwajcarii to raczej nie liczy groszy na wymianie walut i nastawia się na wakacje naprawdę na bogato 😉

A jak nie macie euro, to zawsze możecie zapłacić... grecką Drahmą. Czemu nie?
A jak nie macie euro, to zawsze możecie zapłacić… grecką Drahmą. Czemu nie?