“Uroki” pracy sezonowej

Temat niebezpieczeństw pracy za granicą wałkowany jest nie od dziś. Zjawisko pracy sezonowej dotyczy bardzo dużej liczby Polaków (z tendencją rosnącą) i jest coraz bardziej niebezpieczne. W Niemczech zjawisko wyzysku jest na tyle duże, że dla ochrony oszukanych rodaków powoływane są organizacje społeczne.

industrial-chicken-farm_6390_600x450

Sęk w tym, że ludzie jadą do pracy „w ciemno”, mając tylko obietnice usłyszane od pośredników pracy, że „będzie dobrze”. Niestety, często nie jest…

W Dolnej Saksonii jest sporo zakładów mięsnych i problem urósł do rangi ministerialnej. () Duże zakłady mięsne chcą mieć jak największy dochód, dlatego zatrudniają pracowników za pośrednictwem zagranicznych „podfirm”. Tych „podfirm” jest czasami tak dużo, że zgłaszający się do nas pracuje w dziesiątej kolejnej. Rozplątać węzeł, kto jest głównym pracodawcą, to trudne zadanie. Przypuśćmy: jest umowa z „podfirmą”, i to ona powinna płacić. A firma znika. Trudno dotrzeć do tego, kto ponosi odpowiedzialność za ten stan rzeczy i powinien zapłacić.”

Powyższa sytuacja opisana szerzej tutaj, to kropla w morzu. Nie tylko branża mięsna, związana z chowem przemysłowym (temat na osobny wpis) wyzyskuje. Problem mają również Polki jadące do DE, by opiekować się osobami starszymi, czy Polacy pracujący w branży budowlanej.

Podstawowym kłopotem jest znikoma znajomość języków. Ludzie nie potrafią załatwić urzędowych spraw, wynająć mieszkania, czy złożyć wizyty u lekarza. Są niesamodzielni, a więc zdani na innych. I na tym najczęściej tracą. W Dolnej Saksonii, Hanowerze, Brunszwiku i Oldenburgu funkcjonują placówki, w których Polacy mogą zwrócić się o pomoc.

Advertisements

Montessori – niech dzieci będą wam wdzięczne

Dlaczego dzieci tak bardzo lubią wakacje? A może inaczej: Dlaczego dzieci tak bardzo nie lubią szkoły? Spójrzmy na to z naszej perspektywy: My również wyczekujemy na urlop z utęsknieniem. Przynajmniej niektórzy z nas…

Spraw, aby praca którą wykonujesz była Twoją pasją, a nie przepracujesz ani jednego dnia życia.

Coś w tym jest, prawda? Czy jeśli robisz, to co lubisz, patrzysz z utęsknieniem na zegarek, odliczając godziny do końca pracy? Nie mówiąc o urlopie? A widzisz…

11402510_10153420633318408_1553821092089238996_o

Dzieci czekają na wolne, bo się po prostu w szkole nudzą. Dlaczego tak jest? Powodów może być mnóstwo, ale jednym, zasadniczym jest to, że w szkole dzieci zostają pozbawione czynnika kreatywności. Przedszkolne zabawy i gry zostają bezlitośnie zastąpione szkolną ławką i czterdziestopięciominutowym wykładem…

Studenci ledwie to znoszą, a co dopiero dzieci…

Można narzekać na system edukacji, oferowany przez państwo, a można wziąć sprawy w swoje ręce i szukać na własną rękę. Jedną z alternatyw jest edukacja wg Montessori. Nazwa wzięła się od nazwiska dr Marii Montessori, nauczycielki, która opracowała własny system, sprzeciwiając się tradycyjnemu nauczaniu, jakiego symbolem jest „szkolna ławka”. Kreatywność, twórczość i spontaniczność, to cechy, na które Montessori położyła największy nacisk w swym systemie. Na opracowanie systemu poświęciła pięćdziesiąt lat, pracując z dziećmi z różnorodnych środowisk.

Uczyłam się dziecka. Wzięłam to, co dziecko mi przekazało i wyraziłam to, i tak powstała metoda zwana metodą Montessori.

Edukacja wg Montessori opiera się na obserwacji dziecka, na dostrzeżeniu jego talentów i złych cech. System funkcjonuje w przedszkolu, podstawówce i gimnazjum. Wielu rodziców ubolewa nad tym, że jak dotąd nie można wg niego nauczać dziecka na etapie liceum (nie pozwala na to matura, która jest egzaminem państwowym).

O szczegółach nauczania wg powyższej metody przeczytacie np. tutaj. Montessori to nie wybryk, który funkcjonuje tylko w teorii, w Polsce istnieją przedszkola i szkoły, które uczą dzieci zgodnie z jej zasadami. Czas wakacji to odpowiedni moment, by zainteresować się tematem. Dzieci z pewnością będą wam wdzięczne.

Ekonomiczne wakacje całą rodziną

I mamy już czerwiec! W zasadzie za kilka tygodni (choć ja odliczam je już od maja) rozpocznie się długo wyczekiwany sezon urlopowy.Wiem, że każdy z Was ma dzieci w innym wieku i inną ich ilość, więc ciężko doradzić wszystkim i to dobrze, ale ostatnio przekonałam się, że warto spędzić czas w… Borach Tucholskich. Plan na ekonomiczny wyjazd jest taki – pakujecie się w pociąg, kupujecie tak zwany bilet rodzinny, macie ze sobą namiot, a potem w Borach w kilku miejscowościach po prostu szukacie gospodarza, który za litr wysokoprocentowego napoju przyjmie Was na swoje pole dosłownie z otwartymi rękami! Wiem, że takich miejscowości jest w Borach całkiem sporo, nam ostatnio udało się spędzić ten “bożocielny” weekend właśnie w taki sposób w miejscowości Szlachta. I co więcej – chętnych, do których moglibyśmy przyjechać w kolejne weekendy nie brakowało!

A na koniec jeszcze jedna rada, która została w pewien sposób zainspirowana przez mojego dobrego kolegę… Skarżył się on, że wyjazd całą rodziną zagranicę jest dla niego tak kosztowny, bo zawsze “zaśpi” z wymianą pieniędzy… Nas i tak nie stać na zagraniczne wyjazdy, ale dla tych, którzy o tym myślą przygotowałam dzisiaj mały przegląd po – powiedzmy “rynku walutowym” i informacje mam na szczęście dobre. Zazwyczaj Euro w miesiącach przedwakacyjnych szło do góry i każdy pluł sobie w brodę, że nie zakupił waluty kilka tygodni wcześniej. Tym razem możecie jednak być spokojni, złotówka ciągle jest silna, a zmiany kursów głównych walut są naprawdę nieznaczne… Dzisiaj rano za jedno euro trzeba było zapłacić cztery złote i szesnaście groszy. Przyznajcie, że w porównaniu do cztery pięćdziesiąt – co pamiętam sprzed kilku miesięcy – w tym roku na wakacjach będziecie mogli pozwolić sobie na więcej… Nieco spadł także brytyjski funt, choć tutaj to ciągle pięć złotych i sześćdziesiąt sześć groszy – na Wyspach więc drożyzna jak zawsze. Frank ciągle poniżej czterech złotych – no ale jeżeli ktoś jedzie do Szwajcarii to raczej nie liczy groszy na wymianie walut i nastawia się na wakacje naprawdę na bogato 😉

A jak nie macie euro, to zawsze możecie zapłacić... grecką Drahmą. Czemu nie?
A jak nie macie euro, to zawsze możecie zapłacić… grecką Drahmą. Czemu nie?

Majówka

Zbliża się majówka! Czy macie już jakieś plany? Dzieciaki mają kilka dni wolnego i większość z nich chciałaby wykorzystać jakoś ten czas. Na dodatek pogoda w maju zwykle jest piękna, więc dzieci rzeczywiście powinny wyjść z domu, tak samo zresztą jak dorośli. Co jednak, jeśli nie stać nas na kosztowne rozrywki? Tak naprawdę odpowiedzią jest odrobina kreatywności. Wcale nie trzeba wydawać fortuny na zagraniczne wycieczki czy drogie miejskie rozrywki, żeby wyrwać się z domu i zabrać ze sobą dzieciaki. Dzisiaj kilka pomysłów na niedrogie majówkowe wyjazdy.

1. Znajdź gospodarstwo agroturystyczne w okolicy

To świetna propozycja przede wszystkim dla rodzin mieszkających w mieście. W zeszłym roku wybraliśmy się na taki wypad razem z mężem i dzieciakami. Znaleźliśmy przyjemne gospodarstwo pod Wrocławiem. Zostaliśmy tam na dwie noce. Noclegi wcale nie były drogie, tak samo jak jedzenie. A było przepięknie! Polecam taki wyjazd wszystkim mieszczuchom. Za małe pieniądze można zupełnie oderwać się od miejskiego zgiełku i wypocząć. Dzieci pierwszy raz spróbowały jazdy konnej i świetnie spędziły czas. Tutaj znajdziesz mnóstwo świetnych gospodarstw.

2. Odwiedziny u rodziny

Może masz krewnych, których moglibyście odwiedzić? Dziadkowie, wujostwo albo daleka kuzynka, z którą chętnie odświeżyłbyś/abyś kontakty? Podobno z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach, ale przecież wszyscy wiemy, że to nie zawsze prawda. Takie kilkudniowe spędy rodzinne niekiedy są naprawdę urocze. A jeśli nie rodzina, to może przyjaciele? W każdym razie, spędzenie majówki w towarzystwie bliskich jest jednych z najfajniejszych rozwiązań.

3. Lokalne rozrywki

Jeżeli nie jesteś w stanie wyrwać się na kilka dni, postaraj się, aby chociaż w wolnych chwilach wyjść z domu i zabrać ze sobą dzieciaki. Może kino? Albo długi spacer po mieście połączony z wizytą w cukierni? Gra w piłkę w pobliskim parku? Sprawdź co się dzieje w Twoim mieście, może odbywają się jakieś imprezy. Tutaj na przykład info na temat Wrocławia: Majówka Wrocław.

Dzieci i Święta

Święta tuż, tuż. Im bliżej, tym większy staje się zakupowy szał. Witryny sklepowe świecą lampkami, po galeriach handlowych przechadzają się Mikołaje z aniołami, a my nie wiemy co ze sobą zrobić i do której kasy wrzucić pozostałe w portfelu drobne. W tym okresie na reklamę szczególnie podatne są dzieci. Im też najtrudniej odmówić. Wielu rodziców czuje się zobowiązanych do wydawania dużych pieniędzy na świąteczne podarunki dla swoich pociech. Jednak ten trend jest nie tylko nieekonomiczny, może też źle wpływać na dzieciaki. Nie chodzi przecież o to, by rozpieszczać je zabawkami i innymi przedmiotami. Dzieci w Święta powinny przede wszystkim poczuć magię! Poniżej kilka pomysłów, które sama wykorzystałam lub zamierzam wykorzystać w tym roku – propozycje prezentów i zajęć dla dzieci. Jeśli nie masz nawet najmniejszych pieniędzy na gwiazdkowe wydatki skorzystaj z pomocy pożyczkowej, np. Ferratum.pl. Może pomoże to uratować rodzinne święta! Mi było to pomocne!

https://i1.wp.com/upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d4/Children_reading_The_Grinch.jpg

1. Choinka i inne dekoracje

Zamiast kupować bombki w supermarkecie, pokaż dzieciom, jak mogą same przygotować ozdoby. Na stronie Miasto Dzieci znajdziesz kilka fajnych pomysłów.

2. Ręcznie wykonane prezenty

Nie musisz wydawać fortuny na zabawki czy ubrania. Możesz sam/a przygotować piękne prezenty dla swoich dzieci. Własnoręcznie wydziergany szalik, drewniany wózek czy samodzielnie uszyty pluszak na pewno okażą się cudownym prezentem, a ich wartość będzie wielka. Tutaj przykłady pięknych, ręcznie wykonanych zabawek.

3. Wspólne przygotowania

Zaangażuj swoje dzieci w gotowanie i sprzątanie! Dzięki temu poczują, że zbliża się ważny moment, na który trzeba się przygotować.

4. Wspólnie spędzony czas

Nie pozwól, aby dzieci spędziły Święta przed telewizorem. Jasne, coroczne seanse filmów świątecznych mają swój urok! Sama je uwielbiam. Jednak warto też wybrać się na spacer, ulepić bałwana (miejmy nadzieję, że będzie śnieg!), pobawić się nowymi zabawkami czy poczytać świąteczne opowieści.

Jak zaoszczędzić na zakupach w markecie

Pamiętam jak kiedyś chodziłam na zakupy do niewielkiego sklepu spożywczego, będącego centrum życia osiedlowego. Zbierali się tam wszyscy, a kolejka w ogóle nie przypominała obecnych, które kojarzą się z przemarszem zombie. Ekspedientka była wesoła, a w kolejce buczało jak w ulu.

Dziś chodzę na zakupy do sklepów wielkopowierzchniowych, które rządzą się swoimi prawami, a nad ich wystrojem pracuje cała rzesza ludzi. Jak uniknąć pułapek, jakie zastawiają specjaliści do spraw sprzedaży, na takich jak ja?

Cóż, jest kilka sposobów, by nie dać się ogołocić z oszczędności:

1. Złota zasada numer jeden – lista zakupów. Musisz ją mieć gotową, zanim wejdziesz do sklepu, bo inaczej, wśród półek przepełnionych towarem zgubisz wątek i zaczniesz brać wszystko to, co „może się przydać”.

2. Pamiętaj, że gdy stoisz przy półce z makaronem, ryżem, papierem toaletowym, czymkolwiek, musisz spojrzeć w dół i w górę. W supermarketach na wysokości oczu układane są te produkty, które markety chcą sprzedać, a nie te, które chcesz kupić. Zazwyczaj układ na półkach jest taki, że im niżej, tym taniej.

3. Stała czujność to podstawa! Nie daj się zwieść promocjom, które najczęściej polegają na wypchnięciu towaru z krótką datą przydatności. Jeśli skusisz się na dwa duże słoiki majonezu w super cenie, z tygodniową lub dwutygodniową datą, może się okazać, że nie jesteś w stanie wykorzystać produktu, a wyrzucając go, narażasz się na straty.

4. Dobrym sposobem na uniknięcie dodatkowych pokus jest wystrzeganie się chodzenia między regałami, a wędrowanie po sklepie halą główną i korzystanie z nawigacji w postaci oznaczeń na regałach np.: mięso, ryby, sery. Idąc „środkiem” więcej widać, szybciej znajdziesz to, czego potrzebujesz i nie narazisz się na pokusę pod tytułem: „to się może przydać”.

5. Zwracaj uwagę przy kasie na ceny, nierzadko cena podana przy produkcie na półce, różni się z tą zapisaną w systemie. W markecie pracują ludzie i mają prawo do pomyłki, to w twoim interesie leży, by nie dać się oszukać.

Pod linkiem znajdziecie kilka praktycznych porad: Jak oszczędzać przy codziennych zakupach

Market