Zarabianie na youtubie… prawda czy fałsz?

Zarabianie na youtubie jako sposób na ratowanie domowego budżetu.

 

W chwili, gdy w naszym kraju dzieje się jak się dzieje warto czasem rozejrzeć się za źródłem dodatkowego dochodu. Każdy lubi dostawać dodatkowe pieniążki, które niekoniecznie wiążą się wykonywaną przez nas pracą, prawda? A, że żyjemy w kraju sprytnych ludzi, to ja podam Wam jeden ze sprytnych sposobów.

Od jakiegoś czasu głośno jest wszędzie o youtuberach, którzy porzucili swoje, dobrze płatne posady w korporacjach i zaczęli żyć z nagrywania filmików. Przyjrzyjmy się czy taki scenariusz jest realny czy też jest to coś w rodzaju miejskiej legendy czy popularnej plotki. Mimo wszystko youtube’a określa się jako finansową trampolinę, przynajmniej w… USA. No, ale tam możliwe jest wszystko.

Polecam do dalszej lektury ciekawą stronę.

Zarabianie na youtubie? Że niby co? Nagrywam filmik, staje się popularny i ktoś mnie sponsoruje? Nie do końca. Chodzi o program partnerski pomiędzy użytkownikami a serwisem youtube. W skrócie… płacą nam oni za wyświetlenia i ilość subskrybujących nasz kanał. Najciekawszym przykładem na naszej scenie youtuberskiej jest chyba kotlet.tv Prowadzą oni program kulinarny i zarabiają z tego nieco grosza łącząc przy tym przyjemne z pożytecznym.

Trzeba jednak obalić pewien mit. Chodzi tutaj o syndrom osób, które po opublikowaniu jednorazowego hitu zaprzestają swojej działalności.

„Zarabianie na YouTube to praca jak każda inna i żeby korzystać z dobrodziejstw partnerstwa trzeba się napocić. – Filmy trzeba wgrywać regularnie, inaczej nie kwalifikuje się do Programu – tłumaczy nasz rozmówca.”

Po za oczywiście wymaganą kreatywnością i przyzwoitą jakością filmików… trzeba jeszcze włożyć w to wszystko ogrom pracy. Dopiero wtedy możemy oczekiwać, że youtube przyniesie zyski i podreperuje nieco nasz domowy budżet.

A oto zestawienie rekordzistów, którzy poznali wartość własnej kreatywności…

 

pobrane

Oto zestawienie rocznych zarobków „naszej czołówki”

1. Shane Dawson – $ 315 000

2. The Annoying Orange – $ 288000

3. Philip DeFranco – $ 181 000

4. Ryan Higa – $ 151 000

5. Fred – $ 146 000

Co zrobić, żeby dziecko nauczyło się dysponować pieniędzmi?

Zmagamy się z problemami finansowymi. Tymczasem nasze dziecko przychodzi i prosi o gadżet, którego reklamę właśnie widziało w telewizji. Chcąc je uszczęśliwić, włączamy komputer i sprawdzamy, gdzie taki gadżet można kupić. Jednak widzimy cenę i… No cóż, na pewno nie teraz, kiedy rachunki wciąż czekają na opłacenie, a zakupy na przyszły tydzień jeszcze nie zostały zrobione. Co można zrobić, aby nauczyć dziecko, jak dysponować pieniędzmi?

 

1. Kieszonkowe

Rozporządzając własnymi pieniędzmi, nawet drobnymi, dziecko uczy się odpowiedzialności i praktycznego podejścia do wydatków. Musi podejmować decyzje i priorytezować swoje potrzeby.

2. Rozmowy na temat domowych wydatków

Nie ma sensu trzymać dzieci z dala od wiedzy na temat domowego budżetu. Poprzez wspólne planowanie wydatków pokazujemy, że im ufamy i traktujemy je poważnie. Dzięki temu nabierają wiary w siebie. Poza tym, uczą się zarządzania budżetem, dowiadują się, jak działa gospodarstwo domowe, jakie są jego potrzeby. Rozmawiając z dziećmi o wydatkach, chronimy je przed staniem się nieświadomymi, niepraktycznymi dorosłymi, którzy nie potrafią poradzić sobie ze sprawami finansowymi. Mamy też dodatkową motywację, aby dobrze gospodarować – przecież chcemy stanowić jak najlepszy przykład dla naszych maluchów.

3. Akcje szkolne

Wiele szkół prowadzi akcje oszczędnościowe, charytatywne, zbiórki pieniędzy itp. Jeżeli w szkole twojego dziecka nic podobnego się nie odbywa, warto wyjść z propozycją. Może dzieciaki mogłyby wspólnie odkładać pieniądze na szkolną wycieczkę? Albo na zakup karmy dla miejscowego schroniska dla zwierząt? Przykładem szkolnej akcji oszczędnościowej jest SKO – Szkolna Kasa Oszczędnościowa.  Inspiracją może być też Liceum, które zgłosiło się do akcji zwanej Tygodniem Dla Oszczędzania.